W dzisiejszych czasach dużo mówi się o „podnoszeniu wibracji”.
Ale zatrzymajmy się na chwilę.
Co to właściwie znaczy?
Czy trzeba je podnosić codziennie?
Czy wystarczy raz, a dobrze?
Czy to trudne? Czy trzeba mieć specjalne umiejętności?
I najważniejsze — po co to w ogóle robić?
Jeśli mam być z Tobą szczera — nie chodzi o mistyczne wibracje.
Chodzi o stan Twojego układu nerwowego, Twoje emocje i sposób, w jaki reagujesz na życie.
Kiedy jesteś w stresie, w lęku, w energii braku — Twoje ciało wchodzi w tryb przetrwania.
Zamrożenie. Walka. Ucieczka.
A w trybie przetrwania nie buduje się życia.
W nim się tylko… przetrwa.
Moja historia – energia braku. (link do zakładki O MNIE)
Był moment w moim życiu, kiedy wszystko wydawało się walić.
Robiłam dużo.
Starałam się.
Działałam.
A jednak nic nie wychodziło.
Dziś wiem, że byłam w energii braku.
W lęku o przyszłość.
W napięciu.
Lęk był uzasadniony.
Ale uzasadnienie niczego nie zmieniało.
Bo kiedy stoisz pod ścianą i mówisz sobie:
„mam prawo czuć się ofiarą” —
to dalej stoisz pod ścianą.
Pytanie brzmi: jak długo chcesz tam stać?
Chcesz przetrwać czy zacząć żyć?
Jeśli wybierasz życie, mam dla Ciebie trzy sposoby na podniesienie swojej energii.
I są dostępne natychmiast.
Za darmo.
Bez warsztatów i „stopnia wtajemniczenia”.
1. Wdzięczność – regulator układu nerwowego
Wdzięczność to nie duchowy slogan.
To narzędzie, które:
- obniża poziom stresu,
- zmniejsza napięcie w ciele,
- przesuwa uwagę z braku na zasoby,
- wzmacnia poczucie bezpieczeństwa.
Każdego dnia pomyśl o 5 rzeczach, za które jesteś wdzięczna.
To mogą być małe rzeczy:
- ciepła herbata,
- dach nad głową,
- przytulenie dziecka,
- kot na kolanach,
- spokojna ulica bez wojny,
- możliwość przeczytania tego tekstu.
Kiedy czujesz wdzięczność, Twój mózg dostaje sygnał:
„Jest bezpiecznie. Jest dobrze. Mamy zasoby.”
A to zmienia wszystko.
2. Radość – świadome trenowanie lekkości
Smucić się i martwić nauczyłyśmy się perfekcyjnie.
Ale cieszyć się?
To już trzeba czasem poćwiczyć 😉
Zacznij zauważać momenty, w których w Tobie rodzi się uśmiech.
Pozwól mu wybrzmieć.
Zrób coś „głupiego”.
Zaśmiej się na głos.
Zrób coś, na co zawsze miałaś ochotę, ale „nie wypada”.
To Twoje życie.
Radość nie jest dziecinna.
Radość jest regulacją.
Kiedy się śmiejesz, Twój układ nerwowy wychodzi z trybu zagrożenia.
A w stanie rozluźnienia rodzi się kreatywność i rozwiązania.
3. Miłość – zacznij od siebie
Miłość to najwyższa forma energii.
Ale zacznijmy od podstaw.
Nie od partnera.
Nie od świata.
Od siebie.
Spróbuj codziennie:
- spojrzeć sobie w oczy w lustrze,
- powiedzieć: „Kocham Cię. Jesteś wystarczająca.”
- przytulić swoje wewnętrzne dziecko,
- przestać mówić do siebie jak do wroga.
Na początku będzie dziwnie.
Potem stanie się naturalne.
A kiedy kochasz siebie:
- nie wchodzisz w relacje z braku,
- nie oczekujesz, by ktoś Cię dopełnił,
- nie uzależniasz swojej wartości od cudzej opinii.
Miłość własna to fundament zdrowej energii.
Dlaczego to działa?
Bo:
- wdzięczność zmienia fokus umysłu,
- radość rozluźnia ciało,
- miłość buduje poczucie bezpieczeństwa.
A kiedy czujesz się bezpieczna,
przestajesz działać z lęku.
Zaczynasz działać z wyboru.
Przestań tylko prosić. Zacznij dziękować.
Zatrzymaj się na chwilę i zapytaj:
Ile z rzeczy, o które kiedyś prosiłaś, już dostałaś?
Czy podziękowałaś?
Czy doceniłaś?
Czy wykorzystałaś potencjał, który masz?
Wdzięczne dziecko dostaje więcej nie dlatego, że prosi głośniej —
tylko dlatego, że cieszy się z tego, co ma.
I dokładnie tak działa życie.
Masz wszystko, czego potrzebujesz
Nie musisz wyjeżdżać.
Nie musisz czekać na idealny moment.
Nie musisz być „na wyższym poziomie”.
Możesz zacząć teraz.
Wdzięczność.
Radość.
Miłość.
To nie są wielkie duchowe hasła.
To codzienna praktyka.
I zobaczysz, jak zmienia się Twoje życie.
Naprawdę.
Z czułością,
Ana